-Już jesteśmy- obudził mnie głos Emira. Wyszłam z samochodu i nie uwierzyłam. To nie był dom. To była willa.
-I Ty w tym mieszkasz?-spytałam z podziwem.
-Nie ja. My-i pocałował mnie w policzek.
Emir zaprowadził mnie do pokoju gdzie mieliśmy spać. Pokój też był epicki.
Mam wrażenie, że to sen i się obudzę, ale po drodze szczypałam się 10 razy i nadal śpię. Postawiłam walizkę przy łóżku i na nim usiadłam.
-A teraz się zabawimy...
Usiadłam na łóżku cała spocona. Znów ten sen gdy moja "miłość" chce mnie zgwałcić. Madzia została w Turcji i wzięła ślub z Firtat'em. Ja nie miałam takiego szczęścia i już następnego dnia wróciłam do domu. Minął rok od tego wszystkiego a ja nadal mam te sny. Emir już nigdy się do mnie nie odezwał. I dobrze. W samolocie poznałam Kubę. Wie o wszystkim dopiero od miesiąca. Powiedział, że nie będzie o tym wspominać. Teraz to mój przyjaciel. Z Madzią się pokłóciłam bo nie chciałam jechać do Turcji na jej ślub. W końcu był tam on a ja się bałam strasznie. Dzisiaj miałam iść z Kubą na plażę. Ma przyjechać po mnie o 13:30 czyli o 14:00 bo do punktualnych on nie należy. Przyjedzie swoim ścigaczem hondą NRS. Boski. Uwielbiam z nim jeździć bo uwielbiam szybkość. Założyłam moje bikini:
A na to luźne ubranie:
Nim się obejrzałam była już 13:40. Miałam jeszcze dwadzieścia minut. Postanowiłam, że zrobię sobie śniadanie. Byłam sama w domu więc włączyłam radio które stało w kuchni. Akurat leciała moja ulubiona piosenka. Puściłam na ful i zaczęłam tańczyć. Tanecznym krokiem wyjęłam chleb, ser i ketchup. Wzięłam masło i nóż. Posmarowałam chleb.
-Drinking out the bottle, I got no respect- zanuciłam gdy kładłam ser na chleb.
-Widzę, że świetni się bawisz beze mnie- usłyszałam i od razu się odwróciłam. Kuba stał oparty o framugę drzwi. Już tak ma w zwyczaju wchodzić bez pukania. Moi rodzice go polubili więc ma pozwolenie.
-Przestraszyłeś mnie- powiedziałam trzymając się za serce. On tylko wzruszył ramionami i zarapował.
-Smiley, Miley, come swing the thing right by me- zaczęłam się śmiać a on do mnie podszedł od tyłu a ja zaczęłam ruszać biodrami. Gdy piosenka się skończyła puścili tą.
-Nie- powiedziałam i spojrzałam na Kubę błagalnym wzrokiem.
-Taaak-powiedział wydłużając. To jego ulubiona piosenka. Wszyscy chyba wiemy dlaczego. Kuba zaczął tańczyć. Ja weszła na stół i też zaczęłam tańczyć tak. Zeszłam ze stołu i ruszałam tyłkiem na wszystkie strony. Gdy piosenka się skończyła zaczęliśmy się śmiać.
-A ja myślałam, że mogę wam ufać- wystraszeni się odwróciliśmy i w progu zobaczyliśmy moją mamę.
-Mamo co Ty tu robisz- powiedziałam nadal się śmiejąc.
-Mieszkam a Wy?- powiedziała. Kuba razem ze mną zaczął się jeszcze bardziej śmiać,
-Tańczymy Kasiu- powiedział Kuba. Mama kazała mu na siebie mówić po imieniu bo jak to powiedziała "gdy mówisz do mnie pani czuję się staro". Więc tak już zostało. Nie raz rodzice przyłapali nas na wygłupach.
-Możecie przestać się śmiać bo ja tu próbuję wyjść na poważną i normalną matkę- powiedziała zaczynając się śmiać z nami.
-Mamo Ty nigdy nie będziesz normalna bo jesteś moją mamą- powiedziałam kładąc jej rękę na ramieniu.
-I to mnie martwi- powiedziała.
-Koniec tych czułości. My wychodzimy- powiedział Kuba zarzucając mnie sobie przez ramie.-Miło było Cię widzieć.
-A co z tymi kanapkami?- powiedziała moja mama gdy byliśmy już przy drzwiach, ale Kuba się zawrócił.
-Jedna się nie zmarnuje- powiedział łapiąc jedną na pół przeciętą kanapkę.
-Pa mamo- krzyknęłam gdy Kuba zamykał drzwi.-Możesz mnie już puścić?
-Nie. Jak zjem.-powiedział biorąc ostatniego gryza.
-Jezu ile Ty jesz- powiedziałam i poczułam jak jego ręką styka się z moim tyłkiem.-Ała.
-Za karę. Ale Ty masz miękki tyłek. Lubie takie.- chamsko się uśmiechnął.
-Zbok.
-Ja Ciebie też- i mnie puścił.
-No w końcu.
-Wskakuj- powiedział podając mi kask. Złapałam się go w pasie i ruszyliśmy na plażę:
Dziesięć minut później już byliśmy.
-Jejciu mieszkam nad morzem a tak dawno nie byłam na plaży- powiedziałam ściągając kask.
-Ja też, ale na plaże idzie się tylko z dobrym towarzyszem- powiedział.
-Czyli z Tobą?-spytałam.
-A i owszem. Innego takiego nie znajdziesz-zaśmiał się.
-A jak się postaram?
-Nie ma szans. Dobra chodź- chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy na plażę.
============
I co wy na to???? Ha zaskoczyłam was co? Plany na te opowiadanie były inne, ale no cóż... mi się podoba. A i rozdziały będą dodawane w każdą sobotę. Do następnego misie <3Rozdział pisany przy tym. Kocham to *.*


D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz