poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Rozdział 5

Po tygodniu w domu Kuby mam wrażenie, że nadal coś jest nie tak. Czuje się bezpieczniej bo jest ktoś przy mnie, ale to nie jest w stu procentach. Teraz leże w łóżku objęta ramionami chłopaka, który zawsze jest przy mnie. Mogę na niego liczyć w każdej sytuacji. To co do niego czuje jest silniejsze z każdym dniem. Wcześniej stwierdziłam, że go kocham, ale jakoś nie mogę przestać o tym myśleć. Gdy próbowałam się wyrwać z jego uścisku on zaczął mruczeć pod nosem i się odwrócił co tylko poszło na moją korzyść. Wstałam i poszłam w kierunku kuchni. Całą noc nie mogłam spać. Bałam się, że Emir przyjdzie. Skąd on w ogóle wziął telefon Kuby? Bo na pewno nie zadzwonił na mój wtedy kiedy się spotkali. Od wczoraj mam mętlik w głowie. Z jednej strony jest Emir do którego nadal coś czuję, ale to nie jest to samo co z Kubą. Dzisiaj lecimy do Londynu gdzie jest tam zlot fanów filmu "Piraci z Karaibów". Kuba Lubi Orlando'a Bloom'a a ja Johny'ego Deep'a. To mój ulubiony aktor. Gdy myślałam tak nad tym spotkaniem do kuchni wszedł Kuba.
-Dzień dobry księżniczko- podszedł i pocałował mnie w policzek.
-Dzień dobry. Mówiłam, żebyś nie nazywał mnie księżniczką prawda?-powiedziałam.
-Nie pamiętam.- uśmiechnął się i podszedł do czajnika wlał wody i wstawił, żeby się gotowała.- I co? Cieszysz się, że jedziemy?- spytał.
-Pewnie już nas spakowałam.- spakowałam też go bo prosił mnie o to. Ja bardzo lubię pakować, ale rozpakowywać już nie za bardzo.
-Będziemy przez weekend mieszkać u mojej cioci. Jest spoko. Polubisz ją.- powiedział a ja się blado uśmiechnęłam. Nadal myślę o konflikcie Emira i Kuby w mojej głowie.- Ej coś się dzieje?- spytał.
-Nie wszystko ok.- teraz uśmiechnęłam się pogodnie. Przecież nie powiem mu "nie, nic się nie dzieje. Po prostu zakochałam się w Tobie, ale nadal coś czuję do Emira"? No właśnie nie. Kuba się tylko na mnie spojrzał i zalał nasze herbaty wrzątkiem.

Wieczorem

Już jesteśmy w Londynie. Jest godzina 18:00 a ja zaraz zasnę na stojąco. Czekamy na ciocię Kuby i jest strasznie zimno.
-Kuba !- usłyszeliśmy i zobaczyliśmy, że na drugą stronę ulicy przechodzi kobita w wieku 30-32 lat.
-Cześć ciocia. Co u Ciebie?- oni się przytulali a ja stałam z boku.
-Wszystko dobrze. Dziękuje.- w tym momencie spojrzała się na mnie i uśmiechnęła jeszcze szerzej co mnie zaraziło.- To Ty jesteś tą wyjątkową dziewczyną?- spytała z szerokim usmiechem.
-Ym.. tak. Julita- podałam jej dłoń.
-Wiem kochanie Kuba dużo mi o Tobie opowiadał.- zamiast chwycić moją dłoń zamknęła mnie w mocnym uścisku.- Mów mi ciocia. Nie lubię jak ktoś mówi do mnie "pani".
-Dobrze ciocia.- uśmiechnęłam się.
-No i fajnie. To co do domu?- spytała na co odpowiedzieliśmy kiwnięciem głowy. Chciałam złapać za moją walizkę, ale ciocia mi przeszkodziła.
-Nie, nie. Kuba weźmie.- powiedziała na co się zaśmiałam.
-Co?! Czemu?- zrobił zdziwioną minę.
-Bo jesteś chłopakiem a ona drobną dziewczynką.- po tym odwróciłyśmy się.
-Sexowną drobną dziewczynką.- usłyszałam jak Kuba powiedział pod nosem.
-Słyszałam.- powiedziałam z uśmiechem.
-Ja też- powiedziała ciocia.
-I dobrze- powiedział przez co się zaśmialiśmy.
Gdy byliśmy pod samochodem zaczęliśmy pakować walizki. To znaczy Kuba.
-Kubuś będziesz prowadzić a ja z Julitką usiądziemy z tyłu bo chyba wiesz gdzie mieszkam prawda?- spytala.
-Ja tu przyjeżdżam dziesięć razy na rok. Zapamiętałem.- powiedział.
-To dobrze.- i wszyscy wsiedliśmy do samochodu. Przez całą drogę gadałyśmy o bezsensownych rzeczach i muszę powiedzieć, że znalazłyśmy wspólny język i jesteśmy bardzo podobne np. lubimy ten sam kolor, tego samego zwierzaka i o wiele więcej. Po godzinie byłyśmy już pod domem. Zlot zaczyna się o 20:30 więc mamy półtorej godziny.
-Ok to my idziemy się szykować.- powiedział Kuba i zaprowadził mnie na górę do "jego" pokoju. Szybko wyciągnęłam ciuchy i pobiegłam do łazienki. Gdy wyszłam Kuba miał to na sobie. Pobiegliśmy na dół bo mieliśmy tylko pół godziny do otwarcia.
-To my jedziemy !- krzyknął Kuba.
-Bawcie się dobrze !- odkrzyknęła.
-Piękny dom !- zdążyłam tylko powiedzieć i już znaleźliśmy się w samochodzie.
-Stresik jest?- spytał Kuba.
-Troszeczkę.- powiedziałam. Dwadzieścia minut później byliśmy na miejscu. W środku było mnóstwo ludzi. Rozdzieliliśmy się, żeby poszukać naszych aktorów. Gdy znalazłam nie uwierzyłam. Nie było nawet najmniejszej kolejki do Johny'ego. Powoli podeszła do stolika gdzie siedział ze spuszczoną głową.
-Ymm... przepraszam?- powiedziała.
-Orlando Bloom jest tam.- powiedział i wskazał palcem na chyba największą kolejkę tutaj.
-Ale ja do pana.- powiedziałam przez co spojrzał na mnie.
-Jakaś nowość dzisiaj. I nie nazywaj mnie "panem" nie lubię tego.- powiedział.
-Ale jak to nowość. Przecież jesteś najlepszym i najprzystojniejszym aktorem. Nie rozumiem.- powiedziałam uśmiechając się i siadając.
-Myślisz?- powiedział śmiejąc się.
-Myślę? Ja wiem.- powiedziałam.
-Jesteś podobna do mojej córki. Bardzo ją kocham, ale ona woli moją kasę.- powiedział robiąc się smutny.
-Nie może być tak.- powiedziałam.
-Ale jest. Kiedyś nie dałem jej na zakupy to nie odzywała się do mnie przez tydzień. Życie aktora nie jest takie kolorowe.- powiedziałam.
-Jak można myśleć tylko o pieniądzach?- powiedziałam.
-Można.- odpowiedział.
-No nie ważne. Czemu nikt do Ciebie nie podchodzi?- powiedziała.
-Bo nie jestem już młody i dla reszty przystojny jak ten Bloom. Nie cierpię dzieciaka. Dla niego też jest ważna tylko kasa. Rzygam nim.- Zaczęłam się śmiać.
-Też go nie lubię.- powiedziałam.
-Co się dzieje w Twoim życiu?- spytał a mnie zamurowało.
-Nic.- powiedziałam.
-Może i się uśmiechasz, ale twoje oczy mówią coś innego.- powiedział.
-Za dużo by gadać.
-Jak widzisz mam czas.-powiedział uśmiechając się.
-Powiem w skrócie. Ym... chyba kocham dwie osoby.- mówiąc to wstydziłam się. Nawet nie wiem czemu.
-Wie powiem Ci coś. Jeśli się kocha dwie osoby i nie wiem którą wybrać... wybierz tą drugą. Bo gdybyś kochała tą pierwszą nikt inny by się nie pojawił.- po tym przestaliśmy rozmawiać o takich smutnych sprawach. Gadaliśmy gdzie byśmy chcieli mieszkać i ogólnie o takich luźniejszych sprawach. Gdy spojrzałam na zegarek zauważyłam godzinę 23:46. Moje oczy prawie wyszły na wierzch bo umówiłam się z Kubą na 23:00 przed samochodem.
-Ym... muszę już iść.- powiedziałam wstając.
-Poczekaj.- powiedział i zaczął pisać coś na kartce.- To mój numer. Jak będziesz miała jakiś problem dzwoń.- powiedział a mnie zatkało.
-Jeju dziękuje bardzo.- powiedziałam i chętnie zabrałam karteczkę. Pożegnałam się z Johny'm i pobiegłam w stronę samochodu. Kuba stał oparty i jak mnie zauważył to się uśmiechnął.
-Widzę, że się zagadałaś z panem Deep'em.- powiedział.
-On jest jeszcze bardziej super niż przypuszczałam. I patrz co mam.- powiedziałam i pokazałam karteczkę z jego numerem.
-Ściemniasz.- uśmiechnął się.
-Nie.- też się uśmiechnęłam.
-To gratuluje.- powiedział i niespodziewanie mnie pocałował.
-A to co to było?- spytałam.
-Gratulacje.
-Jakie miłe.- uśmiechnęłam się uwodzicielsko.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Może i rozdział krótki, ale nie chciałam Was zostawiać z niczym. Do soboty :*
P.S. Proszę o komentarze :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz