piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 3

Gdy z Kubą szukaliśmy miejsc on przypadkowo spotkał swoją kuzynkę która jest w moim wieku z jej chłopakiem Michałem. Kuba opowiadał mi coś o Oldze bo tak się nazywa. Właśnie leżymy i się opalamy nawet znalazłyśmy wspólny język.
-...i w tedy on się mnie spytał czy za niego wyjdę. Ja się w ogóle popłakałam jak zobaczyłam to cudo.- gdy chciała mi pokazać swój pierścionek zaręczynowy zadzwonił mój telefon. Nie znałam tego numeru, ale odebrałam.
-Halo?-spytałam gdy nic nie usłyszałam.
-Hej. Co tam u Ciebie skarbie?- usłyszałam ten głos i naglę wszystkie wspomnienia wróciły. Musiałam chodzić przez pół roku do psychologa a on jednym ruchem ręki wszystko spieprzył.
-To chyba pomyłka.- powiedziałam.
-Julita?- gdy usłyszałam ten akcent wiedziałam, że to on. Emir.
-T-tak.
-Więc to nie pomyłka. No co? Nie pamiętasz mnie?- miałam już łzy w oczach- minął tylko rok.
-Skąd masz mój numer?- to pytanie cały czas mnie męczyło.
-Twoja przyjaciółka jest bardzo miła wiesz?- przypomniał mi o Magdzie.
-To nie jest moja przyjaciółka.-pamiętam jak krzyczała na mnie, że nie poszłam na jej ślub.
-Aa... no tak. Wolała jakiegoś kolesia od Ciebie i nie mogła się pogodzić z tym, że jej przyjaciółka nie przyszła na jej ślub bo bała się chłopaka w którym się zakochała a on chciał ją wykorzystać, ale mu się nie udało. A nie przepraszam pomyliłem się. Nadal chce.- gdy to powiedział pierwsza łza wydostała się z moich już i tak zmęczonych płaczem oczu przez sześć miesięcy.
-Zostaw mnie.- krzyknęłam płaczliwym głosem i wzrok Olgi i Michała a przede wszystkim Kuby ruszył na mnie. Kuba powoli wychodził z wody w moim kierunku.
-Nie tak łatwo kochanie. Nie zostawię Cię dopóki nie dostanę się do twoich majtek rozumiesz?- ostatnie zdanie powiedział tak groźnie, że popłakałam się do reszty. Telefon z moich rąk upadł na ręcznik przez co nie usłyszałam ostatniego zdania "A przy okazji ładny strój". Kuba już nie szedł tylko biegł. Gdy był obok. Przytulił mnie.
-To on?- Kuba wszystko wie powiedziałam mu gdy raz przyłapał mnie przed wejściem do psychologa. Był tam z kolegą, ale nie ważne. Ja tylko przytaknęłam głową i mocniej się w niego wtuliłam.
-Musimy już iść.- powiedział Kuba pomagając mi wstać z ręcznika.
-A powiecie nam co się dzieję?- spytała Olga pełna strachu. Ja się do niej uśmiechnęłam.
-Następnym razem.- to dziwne, ale Olga wydaje mi się taka bliska jakbyśmy się znały od dziecka i mogę jej wszystko powiedzieć.
-Weźmiecie nasze ręczniki?- spytał Kuba.
-Jasne nie ma sprawy.- odpowiedzieli razem. Gdy byliśmy przy ścigaczu ja na nim usiadłam, ale Kuba nie.
-Julita- złapał mnie za pod brudek, żebym na niego spojrzała- co on Ci powiedział?-spytał.
-Magda dała mu mój numer i powiedział cytuje : Wolała jakiegoś kolesia od Ciebie i nie mogła się pogodzić z tym, że jej przyjaciółka nie przyszła na jej ślub bo bała się chłopaka w którym się zakochała a on chciał ją wykorzystać, ale mu się nie udało i...-  nie chciałam dokańczać.
-I.. nie musisz się bać. Jestem z Tobą- powiedział.
-I, że się pomylił chciał powiedzieć "nadal chcę".- powiedziałam i aż się zdziwiłam, że Kuba to usłyszał i to chyba bardzo wyraźnie. Podszedł do drzewa i walnął pięścią bardzo mocno w korę. I drugi raz, trzeci i czwarty. Na piąty nie pozwoliłam i szybko do niego podeszłam złapałam go za rękę i po raz kolejny się dzisiaj w niego wtuliłam. Po kilku minutach sprawdziłam jego rękę była cała poszarpana. Spojrzałam na niego.
-To nic. Zagoi się.- uśmiechnęłam się.
-Jedziemy już?- spytałam.
-Wskakuj.- klepnął mnie w tyłek. Spojrzałam się na niego i zaczęliśmy się śmiać. Gdy jechaliśmy nie przejmowałam się niczym. Szybkość jest dla mnie oznaką wolności. Piękne uczucie. Gdy byliśmy pod moim domem zeskoczyłam ze ścigacza i oddałam kask Kubie.
-Wejdziesz?- spytałam.
-Chcesz tego?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Potrzebuje.- odpowiedziałam. Uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłam.
-Otwórz bramę. Wjadę do garażu.- mój tata tak polubił Kubę, że on może parkować swoim ścigaczem w garażu, żeby nikt go nie ukradną. Szybko podbiegłam do bramy wjazdowej i otworzyłam garaż, żeby po chwili go zamknąć.
-Chodź- chwyciłam go za rękę i pociągnęłam, ale ani drgnął.
-O co chodzi?- spytałam.
-Powiesz rodzicom?
-Nie chce, żeby się martwili.- powiedziałam prawdę.
-Rozumiem.- odpowiedział.
-Serio?
-Tak.- tym razem on mnie złapał za rękę i poszliśmy w kierunku salonu. Mój tata siedział na kanapie i oglądał mecz koszykówki. Jest trenerem i kocha to co robi.
-Cześć tato.- powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
-Dzień dobry panu.
-Cześć dzieciaki.- usłyszeliśmy chrząknięcie.- Przepraszam. Cześć dzieciaku i Kuba.-zaśmialiśmy się wszyscy.
-O wiele lepiej.- powiedział Kuba.
-Gdzie byliście?- spytał tata.
-Na plaży. Ile jest?- no i się zaczyna. Zawsze gdy mój  tata ogląda mecz Kuba przysiada się do niego a ja idę do mamy pomóc jej gotować.
-Hej mamo.- przywitałam się.
-No hej. I jak było?- spytała. Tak szybko jak pojawiła się moja rozmowa z Emirem tak szybko zniknęła.
-No w sumie fajnie. Spotkaliśmy kuzynkę Kuby Olgę i jej chłopaka Michała. Chłopaki byli w wodzie a ja z Olgą się opalałyśmy.- powiedziałam na jednym wdechu.
-I tak przez sześć godziny?- spytała.
-No. Dobra co Ci pomóc?
-Nakryjesz do stołu?
-Pewnie.
-A i czy Kuba zostaje na noc?- spytała.
-Taak.- usłyszałyśmy z salonu.
-Masz odpowiedź.- zaśmiałyśmy się.

-A tak w ogóle to gdzie pracujesz Kuba?- spytała moja mama.
-Jestem mechanikiem. Za wyczaj naprawiam skutery, motory i ścigacze. No bo jestem w tym najlepszy.
-A gdzie mieszkasz?- tym razem tata.
-Miałem odziedziczony dom po dziadkach, ale na osiemnastkę rodzice go zburzyli i wybudowali mi nowocześniejszy. Byłem na nich zły, ale zrobili to dla mnie.- powiedział lekko się uśmiechając.
-No tak.- powiedzieli jednocześnie. Zaśmiałam się.
-Przez chwilę poczułam się na obiedzie zapoznawczym mojego chłopaka z rodzicami.- powiedziałam, ale moim rodzicom do śmiechu nie było.
-Są tego plusy. Jak w końcu będziecie razem nie będzie potrzebny taki obiad.- powiedziała moja mama.
-Mamo.- powiedziałam.
-Ah... miłość, miłość.- mama zaczęła śpiewać zmywając naczynia.
-Pamiętasz naszą pierwszą randkę?- zapytał mój tata moją mamę.
-Powariowali. Po prostu. To nie jest normalne.- mówiłam wchodząc po schodach wiodących do mojego pokoju razem z Kubą.
-No co Ty. Twoi rodzice są fajni i do tego przepowiadają przyszłość.- powiedział kładąc się na moje dwuosobowe łóżko:



 -Jak ja kocham twoje łóżko. Jest takie wygodne.- powiedział.
-Co masz na myśli mówiąc, że przepowiadają przyszłość?- spytałam.
-Oj... przecież się w sobie zakochamy prędzej czy później. Zaufaj mi.- powiedział i położył sobie ręce pod głowę.
-Myślisz?- powiedziałam i usiadłam obok niego.
-Myślę? Kochanie ja to wiem.- powiedział i się zaśmiał.
-Ha ha bardzo śmieszne.- i uderzyłam go poduszką w głowę. Tak oto rozpętałam trzecią wojnę światową. W pewnej chwili Kuba złapał mnie z nadgarstki i położył na plecy a sam na mnie usiadł. Patrzeliśmy sobie w oczy. Pierwszy raz zauważyłam u niego taki błękit. Kiedy nasze twarze były już blisko do pokoju weszła mama. Kuba odsunął się ode mnie, ale nie zszedł.
-Widzę, że chyba moje przypuszczenia pojawią się wcześniej niż myślałam.- powiedziała ledwo nie wybuchając śmiechem.
-Przyznaje Tobie gratulacje.- powiedział Kuba do mojej mamy.
-Taa.. bardzo fajnie a teraz mamo możesz już iść.- powiedziałam.
-Tylko wiecie. Po cichutku bo tatuś śpi musi wstać o czwartej.- powiedziała.
-Mamo !- powiedziałam przykładając sobie ręce do twarzy ze wstydu.
-Postaramy się Kasiu.- walnęłam go w ramie.
-Dziękuje i dobranoc. Kocham Was.- powiedziała.
-My Ciebie też.- krzyknęliśmy bo już zamknęła drzwi.
-Na czym skończyliśmy... a no tak.- i po tym dostałam poduszką w łeb. Gdy przestaliśmy się śmiać znów spojrzeliśmy sobie w oczy. Nie wiem w którym momencie się to stało, ale się stało. Gdy moje i jego usta się złączyły coś poczułam. I to nie coś takiego zwykłego, ale coś co nawet z Emirem nie poczułam. Emir. Gdy jego imię zostało przeze mnie wypowiedziane wszystko wróciło. Zepchnęłam Kubę z siebie, szybko wstałam i zaczęłam płakać. Znowu. Gdy chciał mnie przytulić zaczęłam go bić. Złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie.
-Kuba ja nie chcę tak żyć. Chcę normalnie całować chłopaka bez tych wspomnień.
-Możesz tak żyć i udowodnię Ci to. Musimy się tylko trochę postarać.- powiedział przez co spojrzałam na niego.
-Co masz na myśli mówiąc 'musimy'?- spytałam.
-To, że ponownie się zakochasz i tym razem z wzajemnością.- powiedział a mnie zatkało.
-Kto niby będzie tym pechowcem?- spytałam na poważnie.
-Ja. I nie będę pechowcem. Gdy już się w sobie zakochamy będę najszczęśliwszym facetem na ziemi. No.- położył się na łóżku i przykrył kołdrą.- Idziemy spać.- podeszłam do łazienki bo tam miałam piżamę a dokładniej koszulkę Kuby bo kocham w niej spać. I do tego czarne damskie bokserki. Gdy położyłam się obok niego chwycił mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Wtuliłam się i powiedziałam:
-Dobranoc.
-Dobranoc kochanie.- pocałował mnie w czoło i tak zasnęliśmy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz