środa, 30 lipca 2014
sobota, 26 lipca 2014
Rozdział 2
-Już jesteśmy- obudził mnie głos Emira. Wyszłam z samochodu i nie uwierzyłam. To nie był dom. To była willa.
-I Ty w tym mieszkasz?-spytałam z podziwem.
-Nie ja. My-i pocałował mnie w policzek.
Emir zaprowadził mnie do pokoju gdzie mieliśmy spać. Pokój też był epicki.
Mam wrażenie, że to sen i się obudzę, ale po drodze szczypałam się 10 razy i nadal śpię. Postawiłam walizkę przy łóżku i na nim usiadłam.
-A teraz się zabawimy...
Usiadłam na łóżku cała spocona. Znów ten sen gdy moja "miłość" chce mnie zgwałcić. Madzia została w Turcji i wzięła ślub z Firtat'em. Ja nie miałam takiego szczęścia i już następnego dnia wróciłam do domu. Minął rok od tego wszystkiego a ja nadal mam te sny. Emir już nigdy się do mnie nie odezwał. I dobrze. W samolocie poznałam Kubę. Wie o wszystkim dopiero od miesiąca. Powiedział, że nie będzie o tym wspominać. Teraz to mój przyjaciel. Z Madzią się pokłóciłam bo nie chciałam jechać do Turcji na jej ślub. W końcu był tam on a ja się bałam strasznie. Dzisiaj miałam iść z Kubą na plażę. Ma przyjechać po mnie o 13:30 czyli o 14:00 bo do punktualnych on nie należy. Przyjedzie swoim ścigaczem hondą NRS. Boski. Uwielbiam z nim jeździć bo uwielbiam szybkość. Założyłam moje bikini:
A na to luźne ubranie:
Nim się obejrzałam była już 13:40. Miałam jeszcze dwadzieścia minut. Postanowiłam, że zrobię sobie śniadanie. Byłam sama w domu więc włączyłam radio które stało w kuchni. Akurat leciała moja ulubiona piosenka. Puściłam na ful i zaczęłam tańczyć. Tanecznym krokiem wyjęłam chleb, ser i ketchup. Wzięłam masło i nóż. Posmarowałam chleb.
-Drinking out the bottle, I got no respect- zanuciłam gdy kładłam ser na chleb.
-Widzę, że świetni się bawisz beze mnie- usłyszałam i od razu się odwróciłam. Kuba stał oparty o framugę drzwi. Już tak ma w zwyczaju wchodzić bez pukania. Moi rodzice go polubili więc ma pozwolenie.
-Przestraszyłeś mnie- powiedziałam trzymając się za serce. On tylko wzruszył ramionami i zarapował.
-Smiley, Miley, come swing the thing right by me- zaczęłam się śmiać a on do mnie podszedł od tyłu a ja zaczęłam ruszać biodrami. Gdy piosenka się skończyła puścili tą.
-Nie- powiedziałam i spojrzałam na Kubę błagalnym wzrokiem.
-Taaak-powiedział wydłużając. To jego ulubiona piosenka. Wszyscy chyba wiemy dlaczego. Kuba zaczął tańczyć. Ja weszła na stół i też zaczęłam tańczyć tak. Zeszłam ze stołu i ruszałam tyłkiem na wszystkie strony. Gdy piosenka się skończyła zaczęliśmy się śmiać.
-A ja myślałam, że mogę wam ufać- wystraszeni się odwróciliśmy i w progu zobaczyliśmy moją mamę.
-Mamo co Ty tu robisz- powiedziałam nadal się śmiejąc.
-Mieszkam a Wy?- powiedziała. Kuba razem ze mną zaczął się jeszcze bardziej śmiać,
-Tańczymy Kasiu- powiedział Kuba. Mama kazała mu na siebie mówić po imieniu bo jak to powiedziała "gdy mówisz do mnie pani czuję się staro". Więc tak już zostało. Nie raz rodzice przyłapali nas na wygłupach.
-Możecie przestać się śmiać bo ja tu próbuję wyjść na poważną i normalną matkę- powiedziała zaczynając się śmiać z nami.
-Mamo Ty nigdy nie będziesz normalna bo jesteś moją mamą- powiedziałam kładąc jej rękę na ramieniu.
-I to mnie martwi- powiedziała.
-Koniec tych czułości. My wychodzimy- powiedział Kuba zarzucając mnie sobie przez ramie.-Miło było Cię widzieć.
-A co z tymi kanapkami?- powiedziała moja mama gdy byliśmy już przy drzwiach, ale Kuba się zawrócił.
-Jedna się nie zmarnuje- powiedział łapiąc jedną na pół przeciętą kanapkę.
-Pa mamo- krzyknęłam gdy Kuba zamykał drzwi.-Możesz mnie już puścić?
-Nie. Jak zjem.-powiedział biorąc ostatniego gryza.
-Jezu ile Ty jesz- powiedziałam i poczułam jak jego ręką styka się z moim tyłkiem.-Ała.
-Za karę. Ale Ty masz miękki tyłek. Lubie takie.- chamsko się uśmiechnął.
-Zbok.
-Ja Ciebie też- i mnie puścił.
-No w końcu.
-Wskakuj- powiedział podając mi kask. Złapałam się go w pasie i ruszyliśmy na plażę:
Dziesięć minut później już byliśmy.
-Jejciu mieszkam nad morzem a tak dawno nie byłam na plaży- powiedziałam ściągając kask.
-Ja też, ale na plaże idzie się tylko z dobrym towarzyszem- powiedział.
-Czyli z Tobą?-spytałam.
-A i owszem. Innego takiego nie znajdziesz-zaśmiał się.
-A jak się postaram?
-Nie ma szans. Dobra chodź- chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy na plażę.
============
I co wy na to???? Ha zaskoczyłam was co? Plany na te opowiadanie były inne, ale no cóż... mi się podoba. A i rozdziały będą dodawane w każdą sobotę. Do następnego misie <3Rozdział pisany przy tym. Kocham to *.*
-I Ty w tym mieszkasz?-spytałam z podziwem.
-Nie ja. My-i pocałował mnie w policzek.
Emir zaprowadził mnie do pokoju gdzie mieliśmy spać. Pokój też był epicki.
Mam wrażenie, że to sen i się obudzę, ale po drodze szczypałam się 10 razy i nadal śpię. Postawiłam walizkę przy łóżku i na nim usiadłam.
-A teraz się zabawimy...
Usiadłam na łóżku cała spocona. Znów ten sen gdy moja "miłość" chce mnie zgwałcić. Madzia została w Turcji i wzięła ślub z Firtat'em. Ja nie miałam takiego szczęścia i już następnego dnia wróciłam do domu. Minął rok od tego wszystkiego a ja nadal mam te sny. Emir już nigdy się do mnie nie odezwał. I dobrze. W samolocie poznałam Kubę. Wie o wszystkim dopiero od miesiąca. Powiedział, że nie będzie o tym wspominać. Teraz to mój przyjaciel. Z Madzią się pokłóciłam bo nie chciałam jechać do Turcji na jej ślub. W końcu był tam on a ja się bałam strasznie. Dzisiaj miałam iść z Kubą na plażę. Ma przyjechać po mnie o 13:30 czyli o 14:00 bo do punktualnych on nie należy. Przyjedzie swoim ścigaczem hondą NRS. Boski. Uwielbiam z nim jeździć bo uwielbiam szybkość. Założyłam moje bikini:
A na to luźne ubranie:
Nim się obejrzałam była już 13:40. Miałam jeszcze dwadzieścia minut. Postanowiłam, że zrobię sobie śniadanie. Byłam sama w domu więc włączyłam radio które stało w kuchni. Akurat leciała moja ulubiona piosenka. Puściłam na ful i zaczęłam tańczyć. Tanecznym krokiem wyjęłam chleb, ser i ketchup. Wzięłam masło i nóż. Posmarowałam chleb.
-Drinking out the bottle, I got no respect- zanuciłam gdy kładłam ser na chleb.
-Widzę, że świetni się bawisz beze mnie- usłyszałam i od razu się odwróciłam. Kuba stał oparty o framugę drzwi. Już tak ma w zwyczaju wchodzić bez pukania. Moi rodzice go polubili więc ma pozwolenie.
-Przestraszyłeś mnie- powiedziałam trzymając się za serce. On tylko wzruszył ramionami i zarapował.
-Smiley, Miley, come swing the thing right by me- zaczęłam się śmiać a on do mnie podszedł od tyłu a ja zaczęłam ruszać biodrami. Gdy piosenka się skończyła puścili tą.
-Nie- powiedziałam i spojrzałam na Kubę błagalnym wzrokiem.
-Taaak-powiedział wydłużając. To jego ulubiona piosenka. Wszyscy chyba wiemy dlaczego. Kuba zaczął tańczyć. Ja weszła na stół i też zaczęłam tańczyć tak. Zeszłam ze stołu i ruszałam tyłkiem na wszystkie strony. Gdy piosenka się skończyła zaczęliśmy się śmiać.
-A ja myślałam, że mogę wam ufać- wystraszeni się odwróciliśmy i w progu zobaczyliśmy moją mamę.
-Mamo co Ty tu robisz- powiedziałam nadal się śmiejąc.
-Mieszkam a Wy?- powiedziała. Kuba razem ze mną zaczął się jeszcze bardziej śmiać,
-Tańczymy Kasiu- powiedział Kuba. Mama kazała mu na siebie mówić po imieniu bo jak to powiedziała "gdy mówisz do mnie pani czuję się staro". Więc tak już zostało. Nie raz rodzice przyłapali nas na wygłupach.
-Możecie przestać się śmiać bo ja tu próbuję wyjść na poważną i normalną matkę- powiedziała zaczynając się śmiać z nami.
-Mamo Ty nigdy nie będziesz normalna bo jesteś moją mamą- powiedziałam kładąc jej rękę na ramieniu.
-I to mnie martwi- powiedziała.
-Koniec tych czułości. My wychodzimy- powiedział Kuba zarzucając mnie sobie przez ramie.-Miło było Cię widzieć.
-A co z tymi kanapkami?- powiedziała moja mama gdy byliśmy już przy drzwiach, ale Kuba się zawrócił.
-Jedna się nie zmarnuje- powiedział łapiąc jedną na pół przeciętą kanapkę.
-Pa mamo- krzyknęłam gdy Kuba zamykał drzwi.-Możesz mnie już puścić?
-Nie. Jak zjem.-powiedział biorąc ostatniego gryza.
-Jezu ile Ty jesz- powiedziałam i poczułam jak jego ręką styka się z moim tyłkiem.-Ała.
-Za karę. Ale Ty masz miękki tyłek. Lubie takie.- chamsko się uśmiechnął.
-Zbok.
-Ja Ciebie też- i mnie puścił.
-No w końcu.
-Wskakuj- powiedział podając mi kask. Złapałam się go w pasie i ruszyliśmy na plażę:
Dziesięć minut później już byliśmy.
-Jejciu mieszkam nad morzem a tak dawno nie byłam na plaży- powiedziałam ściągając kask.
-Ja też, ale na plaże idzie się tylko z dobrym towarzyszem- powiedział.
-Czyli z Tobą?-spytałam.
-A i owszem. Innego takiego nie znajdziesz-zaśmiał się.
-A jak się postaram?
-Nie ma szans. Dobra chodź- chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy na plażę.
============
I co wy na to???? Ha zaskoczyłam was co? Plany na te opowiadanie były inne, ale no cóż... mi się podoba. A i rozdziały będą dodawane w każdą sobotę. Do następnego misie <3Rozdział pisany przy tym. Kocham to *.*
sobota, 19 lipca 2014
Rozdział 1
Czy mieliście tak, że wybuchło wam stado motylków w brzuchu? Ja mam tak za każdym razem gdy Emir do mnie napisze. Teraz mam go spotkać na żywo. On ma się ruszyć. To już nie będzie zdjęcie. Będzie oddychać, ale za to ja chyba przestanę.
-Proszę zapiąć pasy. Podchodzimy do lądowania.-usłyszałam głos jednego z pilotów i nagle moje serce się zatrzymało. Dosłownie.
-Ejj... uspokój się. Wszystko będzie dobrze. Naprawdę. Nie ma się czym martwić.-Madzia starała się mnie pocieszać całą drogę, ale to było na nic. Z resztą o trudnych sytuacjach w moim życiu dowiadywała się pierwsza. Magda jest zawsze. Nawet gdy jej nie chce. Ona po prostu jest. Sama nawet zaoferowała, że może ze mną pojechać do Turcji. I strasznie jej za to dziękuje. . Nie zamieniłabym jej na żadną inną.A tak w ogóle to Emir i Firtat mają po nas przyjechać na lotnisko.
-Nie wiem stresuję się. A jak mu się nie spodobam? Co w tedy? Wrócę do domu i będę udawać, że się nie poznaliśmy?
-Nie histeryzuj tak.-taa... zawsze mogę na nią liczyć.
-Dzięki.-i w tym momencie koła samolotu zetknęły się z ziemią uświadamiając mi, że jestem o wiele bliżej Emira niż zazwyczaj. Gdy samolot stanął mogliśmy brać nasze podręczne bagaże, żeby iść po normalne. Gdy stanęłam na schodach samolotu gorący wiatr muskał moją twarz a słońce grzało mocno a ja byłam w dresach :
A Magda w spódniczce :
Nie wiem jak ona może w tym chodzić. Ja spódniczki lub sukienki zakładam na imprezy i święta. Na normalny dzień spodnie albo spodenki. A do tego jeszcze te buty. Ja z butami mam podobną historie co z spódniczkami i sukienkami. Byłyśmy już przy taśmie i czekałyśmy na nasze walizki :
Chyba możecie się domyśleć która jest moja. Gdy już miałyśmy nasze walizki poszłyśmy do wyjścia z tego pomieszczenia. A to był najtrudniejszy moment. Po 15 minutach nerwowego obgryzania paznokci postanowiłam się ruszyć. Byłyśmy w tym czym bo lotniskiem tego nazwać nie można. To jest miejsce większe od Tytanica. Ale najgorsze jest, że w tym Tytanicu nie ma Emira ani nawet Firtat.
-Gdzie oni są?-zapytałam Madzi.
-Tylko nie płacz ok?
-Za piędź minut nawet nie będziesz miała o co prosić-powiedziałam.
-Tam są-usłyszałam i od razu się odwróciłam. Zbladłam. Nie miałam pojęcia co się dzieję. Gdy nasze oczy się spotkały Emir jak biegł tak teraz stoi. Zatkałam usta dłonią próbują nie płakać, ale gdy zaczęłam biec w kierunku chłopaka nie mogłam się powstrzymać. Rzuciłam się na niego jak głodny pies na mięso. Gdy poczułam jak obraca się wokół własnej osi uwalniając zapach jego perfum uśmiechnęłam się. Poczułam jego włosy między moimi palcami. Cały czas płakałam. Nie mogłam przestać.Bałam się, że obudzić i nigdy więcej nie poczuć jego perfum. Bałam się, że te wszystkie lata to tylko sen albo wytwór mojej wyobraźni. Gdy stanęłam na ziemi mogłam w końcu zobaczyć jego oczy. Miał brązowe. Nie takie zwykłe brązowe. W głębi duszy wiedziałam, że to mój kolor. Przeznaczony specjalnie dla mnie. I tylko dla mnie. W moich można tylko zobaczyć łzy. Łzy szczęścia. Które nie wiem czy kiedykolwiek przestaną lecieć. Emir podniósł rękę i wytarł mój mokry policzek od łez który teraz się palił pod jego dotykiem. Chciałam coś powiedzieć, ale zauważyłam, że zbliżają się nasze twarze do siebie. Gdy nasze usta się spotkały w moim brzuchu wybuchło stado motyli. To uczucie. Nigdy takiego nie doznałam. Cała się w środku paliłam. Moje serce skakało z radości. Zarzuciłam ręce za szyje a on chwycił mnie za biodra i przyciągnął do siebie. Gdy oderwał usta od moich poczułam zawiedzenie, ale zaraz zamienił się w wstyd. Wszyscy ludzie na lotnisku nam klaskali. Uśmiechnęłam się do Emira a on do mnie.
-Chodź do domu-powiedział, zabrał moją walizkę i złapał mnie za rękę. Gdy siedziałam w samochodzie wiedziałam, że to nie sen.
---------
Iiiiii..... oto pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się podoba. Myślę, że następny będzie niedługo.
-Proszę zapiąć pasy. Podchodzimy do lądowania.-usłyszałam głos jednego z pilotów i nagle moje serce się zatrzymało. Dosłownie.
-Ejj... uspokój się. Wszystko będzie dobrze. Naprawdę. Nie ma się czym martwić.-Madzia starała się mnie pocieszać całą drogę, ale to było na nic. Z resztą o trudnych sytuacjach w moim życiu dowiadywała się pierwsza. Magda jest zawsze. Nawet gdy jej nie chce. Ona po prostu jest. Sama nawet zaoferowała, że może ze mną pojechać do Turcji. I strasznie jej za to dziękuje. . Nie zamieniłabym jej na żadną inną.A tak w ogóle to Emir i Firtat mają po nas przyjechać na lotnisko.
-Nie wiem stresuję się. A jak mu się nie spodobam? Co w tedy? Wrócę do domu i będę udawać, że się nie poznaliśmy?
-Nie histeryzuj tak.-taa... zawsze mogę na nią liczyć.
-Dzięki.-i w tym momencie koła samolotu zetknęły się z ziemią uświadamiając mi, że jestem o wiele bliżej Emira niż zazwyczaj. Gdy samolot stanął mogliśmy brać nasze podręczne bagaże, żeby iść po normalne. Gdy stanęłam na schodach samolotu gorący wiatr muskał moją twarz a słońce grzało mocno a ja byłam w dresach :
A Magda w spódniczce :
Nie wiem jak ona może w tym chodzić. Ja spódniczki lub sukienki zakładam na imprezy i święta. Na normalny dzień spodnie albo spodenki. A do tego jeszcze te buty. Ja z butami mam podobną historie co z spódniczkami i sukienkami. Byłyśmy już przy taśmie i czekałyśmy na nasze walizki :
Chyba możecie się domyśleć która jest moja. Gdy już miałyśmy nasze walizki poszłyśmy do wyjścia z tego pomieszczenia. A to był najtrudniejszy moment. Po 15 minutach nerwowego obgryzania paznokci postanowiłam się ruszyć. Byłyśmy w tym czym bo lotniskiem tego nazwać nie można. To jest miejsce większe od Tytanica. Ale najgorsze jest, że w tym Tytanicu nie ma Emira ani nawet Firtat.
-Gdzie oni są?-zapytałam Madzi.
-Tylko nie płacz ok?
-Za piędź minut nawet nie będziesz miała o co prosić-powiedziałam.
-Tam są-usłyszałam i od razu się odwróciłam. Zbladłam. Nie miałam pojęcia co się dzieję. Gdy nasze oczy się spotkały Emir jak biegł tak teraz stoi. Zatkałam usta dłonią próbują nie płakać, ale gdy zaczęłam biec w kierunku chłopaka nie mogłam się powstrzymać. Rzuciłam się na niego jak głodny pies na mięso. Gdy poczułam jak obraca się wokół własnej osi uwalniając zapach jego perfum uśmiechnęłam się. Poczułam jego włosy między moimi palcami. Cały czas płakałam. Nie mogłam przestać.Bałam się, że obudzić i nigdy więcej nie poczuć jego perfum. Bałam się, że te wszystkie lata to tylko sen albo wytwór mojej wyobraźni. Gdy stanęłam na ziemi mogłam w końcu zobaczyć jego oczy. Miał brązowe. Nie takie zwykłe brązowe. W głębi duszy wiedziałam, że to mój kolor. Przeznaczony specjalnie dla mnie. I tylko dla mnie. W moich można tylko zobaczyć łzy. Łzy szczęścia. Które nie wiem czy kiedykolwiek przestaną lecieć. Emir podniósł rękę i wytarł mój mokry policzek od łez który teraz się palił pod jego dotykiem. Chciałam coś powiedzieć, ale zauważyłam, że zbliżają się nasze twarze do siebie. Gdy nasze usta się spotkały w moim brzuchu wybuchło stado motyli. To uczucie. Nigdy takiego nie doznałam. Cała się w środku paliłam. Moje serce skakało z radości. Zarzuciłam ręce za szyje a on chwycił mnie za biodra i przyciągnął do siebie. Gdy oderwał usta od moich poczułam zawiedzenie, ale zaraz zamienił się w wstyd. Wszyscy ludzie na lotnisku nam klaskali. Uśmiechnęłam się do Emira a on do mnie.
-Chodź do domu-powiedział, zabrał moją walizkę i złapał mnie za rękę. Gdy siedziałam w samochodzie wiedziałam, że to nie sen.
---------
Iiiiii..... oto pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się podoba. Myślę, że następny będzie niedługo.
piątek, 18 lipca 2014
Bohaterowie
Julita Malinowska (18 l.)
Polka. Lubi dobrą zabawę i alkohol, ale nie zbyt często.
Emir Kaya (25 l.)
Turek. Zakochał się w Julicie od kiedy ją zobaczył na zdjęciach. Kocha piłkę nożna i dobrą zabawę. Pracuje na stadionie.
Magda Kwiatkowska (19 l.)
Firat Binzdag (25 l.)
Jakub Wiśniewski (21 l.)
Od roku najlepszy przyjaciel Julity. Poznali się w samolocie.
Olga Wiśniewska (18 l.)
Kuzynka Kuby.
Oto bohaterowie. Jutro pierwszy rozdział miśki.
Prolog
3 lata i 2 miesiące. Tyle już piszemy. Ja zdążyłam się już zakochać nie wiem jak on. 28 132 wiadomości na facebook'u. Niezliczone słowa "kocham Cię". A teraz? Teraz jestem na lotnisku. Samolot startuje, a mi tylko wystarczy czekać, aż będę w ramionach mojej miłości. Zostało tylko piędź godzin i czterdzieści pięć minut.
-------------
To jest to nowe opowiadanie. Mam nadzieję, że się spodobał prolog.
-------------
To jest to nowe opowiadanie. Mam nadzieję, że się spodobał prolog.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


D







