poniedziałek, 18 sierpnia 2014

!

Uwaga !
Dzisiaj wybiło 113 wyświetleń na moim blogu. Jeżeli możecie polecajcie opowiadanie znajomym. Jak wybije 500 wyświetleń ten blog nie będzie mój. Będzie NASZ !

Rozdział 5

Po tygodniu w domu Kuby mam wrażenie, że nadal coś jest nie tak. Czuje się bezpieczniej bo jest ktoś przy mnie, ale to nie jest w stu procentach. Teraz leże w łóżku objęta ramionami chłopaka, który zawsze jest przy mnie. Mogę na niego liczyć w każdej sytuacji. To co do niego czuje jest silniejsze z każdym dniem. Wcześniej stwierdziłam, że go kocham, ale jakoś nie mogę przestać o tym myśleć. Gdy próbowałam się wyrwać z jego uścisku on zaczął mruczeć pod nosem i się odwrócił co tylko poszło na moją korzyść. Wstałam i poszłam w kierunku kuchni. Całą noc nie mogłam spać. Bałam się, że Emir przyjdzie. Skąd on w ogóle wziął telefon Kuby? Bo na pewno nie zadzwonił na mój wtedy kiedy się spotkali. Od wczoraj mam mętlik w głowie. Z jednej strony jest Emir do którego nadal coś czuję, ale to nie jest to samo co z Kubą. Dzisiaj lecimy do Londynu gdzie jest tam zlot fanów filmu "Piraci z Karaibów". Kuba Lubi Orlando'a Bloom'a a ja Johny'ego Deep'a. To mój ulubiony aktor. Gdy myślałam tak nad tym spotkaniem do kuchni wszedł Kuba.
-Dzień dobry księżniczko- podszedł i pocałował mnie w policzek.
-Dzień dobry. Mówiłam, żebyś nie nazywał mnie księżniczką prawda?-powiedziałam.
-Nie pamiętam.- uśmiechnął się i podszedł do czajnika wlał wody i wstawił, żeby się gotowała.- I co? Cieszysz się, że jedziemy?- spytał.
-Pewnie już nas spakowałam.- spakowałam też go bo prosił mnie o to. Ja bardzo lubię pakować, ale rozpakowywać już nie za bardzo.
-Będziemy przez weekend mieszkać u mojej cioci. Jest spoko. Polubisz ją.- powiedział a ja się blado uśmiechnęłam. Nadal myślę o konflikcie Emira i Kuby w mojej głowie.- Ej coś się dzieje?- spytał.
-Nie wszystko ok.- teraz uśmiechnęłam się pogodnie. Przecież nie powiem mu "nie, nic się nie dzieje. Po prostu zakochałam się w Tobie, ale nadal coś czuję do Emira"? No właśnie nie. Kuba się tylko na mnie spojrzał i zalał nasze herbaty wrzątkiem.

Wieczorem

Już jesteśmy w Londynie. Jest godzina 18:00 a ja zaraz zasnę na stojąco. Czekamy na ciocię Kuby i jest strasznie zimno.
-Kuba !- usłyszeliśmy i zobaczyliśmy, że na drugą stronę ulicy przechodzi kobita w wieku 30-32 lat.
-Cześć ciocia. Co u Ciebie?- oni się przytulali a ja stałam z boku.
-Wszystko dobrze. Dziękuje.- w tym momencie spojrzała się na mnie i uśmiechnęła jeszcze szerzej co mnie zaraziło.- To Ty jesteś tą wyjątkową dziewczyną?- spytała z szerokim usmiechem.
-Ym.. tak. Julita- podałam jej dłoń.
-Wiem kochanie Kuba dużo mi o Tobie opowiadał.- zamiast chwycić moją dłoń zamknęła mnie w mocnym uścisku.- Mów mi ciocia. Nie lubię jak ktoś mówi do mnie "pani".
-Dobrze ciocia.- uśmiechnęłam się.
-No i fajnie. To co do domu?- spytała na co odpowiedzieliśmy kiwnięciem głowy. Chciałam złapać za moją walizkę, ale ciocia mi przeszkodziła.
-Nie, nie. Kuba weźmie.- powiedziała na co się zaśmiałam.
-Co?! Czemu?- zrobił zdziwioną minę.
-Bo jesteś chłopakiem a ona drobną dziewczynką.- po tym odwróciłyśmy się.
-Sexowną drobną dziewczynką.- usłyszałam jak Kuba powiedział pod nosem.
-Słyszałam.- powiedziałam z uśmiechem.
-Ja też- powiedziała ciocia.
-I dobrze- powiedział przez co się zaśmialiśmy.
Gdy byliśmy pod samochodem zaczęliśmy pakować walizki. To znaczy Kuba.
-Kubuś będziesz prowadzić a ja z Julitką usiądziemy z tyłu bo chyba wiesz gdzie mieszkam prawda?- spytala.
-Ja tu przyjeżdżam dziesięć razy na rok. Zapamiętałem.- powiedział.
-To dobrze.- i wszyscy wsiedliśmy do samochodu. Przez całą drogę gadałyśmy o bezsensownych rzeczach i muszę powiedzieć, że znalazłyśmy wspólny język i jesteśmy bardzo podobne np. lubimy ten sam kolor, tego samego zwierzaka i o wiele więcej. Po godzinie byłyśmy już pod domem. Zlot zaczyna się o 20:30 więc mamy półtorej godziny.
-Ok to my idziemy się szykować.- powiedział Kuba i zaprowadził mnie na górę do "jego" pokoju. Szybko wyciągnęłam ciuchy i pobiegłam do łazienki. Gdy wyszłam Kuba miał to na sobie. Pobiegliśmy na dół bo mieliśmy tylko pół godziny do otwarcia.
-To my jedziemy !- krzyknął Kuba.
-Bawcie się dobrze !- odkrzyknęła.
-Piękny dom !- zdążyłam tylko powiedzieć i już znaleźliśmy się w samochodzie.
-Stresik jest?- spytał Kuba.
-Troszeczkę.- powiedziałam. Dwadzieścia minut później byliśmy na miejscu. W środku było mnóstwo ludzi. Rozdzieliliśmy się, żeby poszukać naszych aktorów. Gdy znalazłam nie uwierzyłam. Nie było nawet najmniejszej kolejki do Johny'ego. Powoli podeszła do stolika gdzie siedział ze spuszczoną głową.
-Ymm... przepraszam?- powiedziała.
-Orlando Bloom jest tam.- powiedział i wskazał palcem na chyba największą kolejkę tutaj.
-Ale ja do pana.- powiedziałam przez co spojrzał na mnie.
-Jakaś nowość dzisiaj. I nie nazywaj mnie "panem" nie lubię tego.- powiedział.
-Ale jak to nowość. Przecież jesteś najlepszym i najprzystojniejszym aktorem. Nie rozumiem.- powiedziałam uśmiechając się i siadając.
-Myślisz?- powiedział śmiejąc się.
-Myślę? Ja wiem.- powiedziałam.
-Jesteś podobna do mojej córki. Bardzo ją kocham, ale ona woli moją kasę.- powiedział robiąc się smutny.
-Nie może być tak.- powiedziałam.
-Ale jest. Kiedyś nie dałem jej na zakupy to nie odzywała się do mnie przez tydzień. Życie aktora nie jest takie kolorowe.- powiedziałam.
-Jak można myśleć tylko o pieniądzach?- powiedziałam.
-Można.- odpowiedział.
-No nie ważne. Czemu nikt do Ciebie nie podchodzi?- powiedziała.
-Bo nie jestem już młody i dla reszty przystojny jak ten Bloom. Nie cierpię dzieciaka. Dla niego też jest ważna tylko kasa. Rzygam nim.- Zaczęłam się śmiać.
-Też go nie lubię.- powiedziałam.
-Co się dzieje w Twoim życiu?- spytał a mnie zamurowało.
-Nic.- powiedziałam.
-Może i się uśmiechasz, ale twoje oczy mówią coś innego.- powiedział.
-Za dużo by gadać.
-Jak widzisz mam czas.-powiedział uśmiechając się.
-Powiem w skrócie. Ym... chyba kocham dwie osoby.- mówiąc to wstydziłam się. Nawet nie wiem czemu.
-Wie powiem Ci coś. Jeśli się kocha dwie osoby i nie wiem którą wybrać... wybierz tą drugą. Bo gdybyś kochała tą pierwszą nikt inny by się nie pojawił.- po tym przestaliśmy rozmawiać o takich smutnych sprawach. Gadaliśmy gdzie byśmy chcieli mieszkać i ogólnie o takich luźniejszych sprawach. Gdy spojrzałam na zegarek zauważyłam godzinę 23:46. Moje oczy prawie wyszły na wierzch bo umówiłam się z Kubą na 23:00 przed samochodem.
-Ym... muszę już iść.- powiedziałam wstając.
-Poczekaj.- powiedział i zaczął pisać coś na kartce.- To mój numer. Jak będziesz miała jakiś problem dzwoń.- powiedział a mnie zatkało.
-Jeju dziękuje bardzo.- powiedziałam i chętnie zabrałam karteczkę. Pożegnałam się z Johny'm i pobiegłam w stronę samochodu. Kuba stał oparty i jak mnie zauważył to się uśmiechnął.
-Widzę, że się zagadałaś z panem Deep'em.- powiedział.
-On jest jeszcze bardziej super niż przypuszczałam. I patrz co mam.- powiedziałam i pokazałam karteczkę z jego numerem.
-Ściemniasz.- uśmiechnął się.
-Nie.- też się uśmiechnęłam.
-To gratuluje.- powiedział i niespodziewanie mnie pocałował.
-A to co to było?- spytałam.
-Gratulacje.
-Jakie miłe.- uśmiechnęłam się uwodzicielsko.

-----------------------------------------------------------------------------------------------
Może i rozdział krótki, ale nie chciałam Was zostawiać z niczym. Do soboty :*
P.S. Proszę o komentarze :D

niedziela, 10 sierpnia 2014

Smutna informacja

Przepraszam, ale wyjeżdżam i nie będę mieć kontaktu z laptopem i nie będę mogła wstawiać rozdziałów. Mam nadzieje, że do soboty wrócę. A jak nie to w ten dzień co wrócę od razu zacznę pisać rozdział (mam super pomysł) i od razu wstawię na bloga. Kocham i pozdrawiam.

sobota, 9 sierpnia 2014

Rozdział 4

-Jula. Jula! Julita jak twoja dupa ciężka dupa nie wstanie umrę z głodu no.- powiedział Kuba. Otworzyłam jedno oko i dopiero teraz zauważyłam, że leże w jego ramionach. Włożyłam rękę pod poduszkę i wymacałam telefon. Sprawdziłam godzinę. Jest 12:30.
-Co mnie nie budzisz co?- nakrzyczałam na niego i szybko wstałam z łóżka.
-No tak. Moja wina.- powiedział.
-No a czyja?- odpyskowałam.
-A tak w ogóle ładny tyłek.- powiedział i dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że bluzka mi się podwinęła.
-Większego zboka nisz Ty nie spotkałam.- powiedziałam
-Możliwe.- powiedział powoli wstając z łóżka. Gdy spojrzałam za okno otworzyłam szerzej oczy.
-Matko. Dlaczego to pada i jest zimno.- powiedziałam gdy poczułam dreszcze i lekki chłód na sobie.
-To znaczy, że siedzimy cały dzień w domu. Hura.- powiedział bez entuzjazmu Kuba.
-Nie będzie tak źle zobaczysz.- powiedziałam wyciągając ten zestaw z szafy:
-Masz jakieś ciuchy dla mnie?- spytał gdy już chciałam wchodzić do łazienki.
-Ym jasne są w szafie tylko poszukaj.- powiedziałam zamykając drzwi. Gdy już wyszłam zobaczyłam Kubę ubranego w to:
-Skąd masz moje ciuchy?- spytał.
-Kiedyś zostawiłeś u mnie torbę i mam.- powiedziałam.
-Ej co się dzieje?- spytał podchodząc do mnie i łapiąc mnie za policzek gładząc palcem.
-Nic.- spuściłam głowę.
-Nie wierze. Spójrz mi w oczy i wtedy powiedz, że "nic".- złapał mnie za pod brudek.
-Śnił mi się znowu ten sen. Ten sam.- chciało mi się płakać, ale postanowiłam, że tak łatwo się nie dam.
-Na prawdę.- kiwnęłam głową. Kuba złapał mnie za gumkę od spodni, przyciągnął do siebie i przytulił.
-Gdy ja jestem obok nic Ci nie grozi rozumiesz?- spytał.
-Rozumiem tylko... boję się, że znowu będą nie przespane noce, częste wizyty u psychologa i zamykanie się w pokoju.- powiedziałam.
-Nie będzie.
-Skąd wiesz?- spytała.
-Yhym.- odszedł krok i pokazał na siebie.- Rozumiesz?
-Rozumiem.
-A teraz zamknij oczy i pomyśl sobie coś odprężającego nie wiem nas pod prysznicem.- powiedział przez co parsknęłam śmiechem. Po minucie poczułam straszne łaskotanie w brzuchu. gwałtownie otworzyłam oczy i nie mogłam przestać się śmiać.
-Odbiło?- powiedziałam.
-Na twoim punkcie? Tak.- odpowiedział.
-Ha ha nie śmieszne.- powiedziałam.
-Już lepiej?- spytał.
-Lepiej.
-No to fajnie.Więc... idź rób śniadanie czy raczej obiad.- powiedział.
-Dobra.- powiedziałam zakładając sobie ręce na pierś.
-Ej.- powiedział łapiąc mnie za łokieć.- Bez focha.- Nie powiedziałam nic tylko odwróciłam głowę. Kuba zrobił słodką minkę przez którą zawsze wymiękam.
-No dobra.- powiedziałam.
-Bez focha?- spytał.
-Bez.- odpowiedziałam.
-Fajnie a teraz.- pokazał palcem na policzek. Gdy moje usta miały zetknąć się z jego skórą pokrytą kilkudniowym zarostem ten odwrócił głowę i szybko złapał mnie w pasie nie pozwalając mi się ruszyć. Na początku trochę się wyrywałam, ale później samo się stało, że nasze usta grały jednym rytmem. W moim brzuchu wybuchło stado motyli. Chwyciłam Kubę za kark a później plątałam palce w jego włosy. Gdy oderwaliśmy się zapytałam.
-Co my robimy?
-To kochanie nazywa się całowanie.- powiedział uśmiechając się.

P.W. Kuba
Gdy Julita była w kuchni ja siedziałem w salonie oglądając telewizje. Od razu jak zaczęła się reklama zadzwonił mój telefon.
-Halo.- odebrałem nie patrząc kto dzwoni.
-Odpierdol się od nie.- gdy usłyszałem, że ktoś mówi po angielsku zrozumiałem kto dzwoni.
-Bo co mi zrobisz?- krew od razu zaczęła mi buzować w żyłach. Mówiłem cicho, żeby Julita nie usłyszała.
-Spotkajmy się.- powiedział.
-Gdzie i kiedy?- spytałem.
-W parku obok fontanny. Teraz.- uśmiechnąłem się na samą myśl, że w końcu mogę mu wpierdolić.
-Zgoda.- powiedziałem ii się rozłączyłem.
-Jula.-  krzyknąłem zakładając buty.
-No.- przyszła do mnie.
-Muszę na chwile jechać do domu. Wrócę za pół godziny ok?- powiedziałem.
-No dobra.- odpowiedziała.
-Nigdzie się nie ruszaj.- powiedziałem i pocałowałem ją w policzek.- Pa.
-Papa.-odpowiedziała. Wsiadłem na motor i ruszyłem z piskiem opon. Gdy jechałem w wyznaczone miejsce cały czas myślałem. Pytałem się czy Julita jest bezpieczna a jak nie to co zrobię. Kiedy już byłem na miejscu próbowałem się uspokoić, ale na marne. Jak zobaczyłem, że on siedzi na ławce obok fontanny penie miałem już czerwoną twarz. Jak już stałem obok ławki on mnie zauważył i chamsko się uśmiechnął.
-Więc miejmy już to z głowy.- powiedział.- Masz się od niej odpierdolić.
-Nie. To Ty masz się od niej odwalić i wracać do tego burdelu gdzie jest Twoje miejsce rozumiesz?- spytałem dźgając go palcem w klatkę piersiową.
-Nie da rady. Jak coś sobie wyznaczę to to robię. Teraz chce zerżnąć Julitę.- kurwa nie. Nie wytrzymałem. Nerwy mi puściły i moja pięść zetknęła się z jego policzkiem. Drugi raz dostał w brzuch a ja w policzek i w wargę. I tak bez końca. Czułem krew na całej twarzy i ogromny ból w brzuchu, ale się nie poddawałem. Gdy ten chuj leżał na ziemi chciałem na niego usiąść i wpierdalać mu bez końca, ale ktoś mnie trzymał.
-To jeszcze nie koniec kutasie.- krzyknąłem.
-Masz rację. I tak ją bzyknę.- zacząłem się jeszcze bardziej wyrywać. Kiedy Emir odszedł przestałem.
-Puść mnie.- powiedziałem i odszedłem by usiąść na ławkę. Przemyśleć sobie co mogę zrobić by być pewnym, że Julita jest bezpieczna. Ona jest dla mnie wszystkim i chyba się w niej zakochałem. Nie. Nie spocznę dopóki ona nie będzie bezpieczna. Już wiem co zrobię tylko jeszcze ona musi się zgodzić. I ruszyłem po bezpieczeństwo Juli. Kiedy byłem pod jej domem siedziałem jeszcze chwilę. Po 5 minutach wszedłem i zobaczyłem ją na kanapie w salonie. Spojrzała na mnie a ja tylko wszedłem po schodach do jej pokoju. Spod łóżka wyjąłem jej walizkę i zacząłem pakować jej rzeczy.
-Kuba?- spytała a ja nie odpowiedziałem.- Kuba dlaczego jesteś cały we krwi?- nadal nic nie robiłem oprócz jej pakowania.- Spójrz na mnie.- powiedziała i zrobiłem to. Podeszła do mnie i dotknęła mnie pod okiem przez co zasyczałem a ona szybko zabrała rękę.
-Kto Ci to zrobił?- spytała. Nie odpowiedziałem tylko spuściłem głowę.- Kto?!- teraz krzyknęła przez co podniosłem wzrok na jej piękne zielone oczy. Bałem się jej powiedzieć.
-Emir.- powiedziałem. Jej oczy zrobiły się szersze i zabłyszczały.
-Czemu pakujesz moje rzeczy? Chcesz mnie mu dać? Chcesz, żeby mi to zrobił? Dlaczego? Co ja takiego zrobiła? Odpowiedź.- zaczęła krzyczeć, płakać i bić mnie po klatce piersiowej swoimi małymi piąstkami.
-Julita uspokój się.- złapałem ją za nadgarstki.- Nikomu Cię nie oddaję. Jesteś tylko moja i swoich rodziców rozumiesz?- spytałem. Ona tylko kiwnęła głową.
-To czemu mnie pakujesz?- spytała. Puściłem ją i odwróciłem się.
-Zamieszkasz ze mną.- powiedziałem i po raz kolejny zacząłem ją pakować.
-Zwariowałeś? A co z rodzicami i ze szkołą?- pytała.
-Damy radę. Ze wszystkim. Do rodziców będziemy jak chcesz codziennie przyjeżdżać. Wszystko się ułoży. Emir zniknie.- powiedziałem patrząc na nią.
-Obiecujesz?- spytała.
-Obiecuje. Zawsze będę z Tobą, jak nie przy Tobie to tutaj.- pokazałem na jej serce.
 -Ja też.- uśmiechnęła się słabo.
-Dobra to pomożesz mi czy będziesz tak stać?- kiwnęła.- To spakuj różne dziewczęce rzeczy a ja zajmę się ubraniami.- powiedziałem. Kiedy Julita wchodziła do łazienki napadła mnie super myśl.
-Julita stój.- rozkazałem a ta od razu się na mnie spojrzała.
-Tak?
-Musimy skoczyć w jedno miejsce.- powiedziałem uśmiechając się. Złapałem ją za rękę i pobiegłem w stronę mojego ścigacza.
-Ale gdzie jedziemy?- spytała.
-Udowodnić Ci, że zawsze będę przy Tobie.- powiedziałem u ruszyliśmy. Po dwudziestu minutach byliśmy na miejscu.
-Żartujesz prawda?- spytała.
-Nie. Chce nowy tatuaż.- stwierdziłem.
-Przecież już masz nawet rękaw. Po co Ci nowy?
-Mówiłem. Żeby Ci udowodnić.- i ruszyłem w stronę wejścia.
-Siema.- przywitałem się z kolesiem co zrobił mi wszystkie tatuaże.
-No kogo my tu mamy. Nasz stary klient. A ta urocza dziewczyna?- spytał.
-To jest Julita.- powiedziałem.
-Maciek.- wyciągnął dłoń w jej stronę a ona z uśmiechem chwyciła.
-To co? Nowy?- spytał.
-Tak.
-To zapraszam.- usiadłem na fotelu.
-Jaki?
-Znak wieczności.- powiedziałem i spojrzałem na Julitę, która miała czerwone poliki.- Na nadgarstku.
-Się robi.- patrzyłem jak Jula była zafascynowana. Wiedziałem, że zawsze chciała zrobić sobie tatuaż, ale nigdy nie wiedziała jaki.
-Gotowe.- usłyszałem.
-Dzięki stary.- powiedziałem.
-Ja też chce.- gdy to usłyszałem razem z Maćkiem odwróciliśmy głowy.

P.W. Julita

Kiedy patrzyłam na to jak Kuba robi sobie tatuaż udowadniając mi jak jestem dla niego ważna ja też postanowiłam. On jest dla mnie bardzo ważny i no... chyba go kocham. Nie ważne. Też postanowiłam mu udowodnić.
-Na pewno?- Kuba spytał kiedy Maciek zawijał mu nadgarstek folią.
-Tak.- postanowiłam.
-No dobrze.- Kuba wstał z fotela i zaprosił mnie. Serce waliło mi jak szalone.
-Złapać Cię za rękę?- spytał.
-Poproszę.- powiedziałam i złączyliśmy swoje palce razem. Poczułam dziwne uczucie w miejscu kucia, ale dało się wytrzymać. Po dziesięciu minutach tatuaż był już gotowy.


-Dziękuje.- powiedziałam.
-Nie ma sprawy skarbie. Kuba Ci wytłumaczy jak masz dbać o niego.
-Ile płacimy?- spytał.
-Jula ma za darmo Ty płacisz 50 zł.- uśmiechnęłam się podziwiając to cudo. Gdy wyszliśmy z budynku naskoczyłam na Kubę.
-Teraz mi ufasz?- spytał.
-Zawsze Ci ufałam.- uśmiechnęłam się.

-...kochanie tak mi przykro. I oczywiście z tatą się zgadzamy. Nie możemy być z Tobą 24h a Kuba może i jeśli tak będziesz się czuła bezpieczniej.- gdy wróciliśmy do domu zastaliśmy rodziców. Musiałam im wszystko wyjaśnić.
-Dziękuje.- powiedziałam i przytuliłam ich.
-Kuba proszę uważaj na nią.- błagała moja mama.
-Zawsze.- powiedział i się do mnie uśmiechnął co odwzajemniłam.
-Dobrze a teraz. Co to są za tatuaże co?- zaśmialiśmy się wszyscy.
-Chętnie bym Ci powiedziała, ale muszę się spakować.- powiedziałam.
-Już Cię spakowałam.
-Serio? Kochana jesteś.- znów ją przytuliłam.
-Wiem, wiem. To takie słodkie, że zrobiliście sobie takie same tatuaże.- powiedziała.
-Co nie?- spytałam.

Po obiedzie ja i Kuba wyszliśmy i pojechaliśmy do jego domu.
-Boje się.- powiedziałam.
-Nie musisz. Rozumiesz?- powiedział i mnie przytulił.
-Dziękuje.



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
WoW. Jest i rozdział 4. Może byście komentowali coś? Nawet hejty. Ja chce KOMENTARZE !!!

piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 3

Gdy z Kubą szukaliśmy miejsc on przypadkowo spotkał swoją kuzynkę która jest w moim wieku z jej chłopakiem Michałem. Kuba opowiadał mi coś o Oldze bo tak się nazywa. Właśnie leżymy i się opalamy nawet znalazłyśmy wspólny język.
-...i w tedy on się mnie spytał czy za niego wyjdę. Ja się w ogóle popłakałam jak zobaczyłam to cudo.- gdy chciała mi pokazać swój pierścionek zaręczynowy zadzwonił mój telefon. Nie znałam tego numeru, ale odebrałam.
-Halo?-spytałam gdy nic nie usłyszałam.
-Hej. Co tam u Ciebie skarbie?- usłyszałam ten głos i naglę wszystkie wspomnienia wróciły. Musiałam chodzić przez pół roku do psychologa a on jednym ruchem ręki wszystko spieprzył.
-To chyba pomyłka.- powiedziałam.
-Julita?- gdy usłyszałam ten akcent wiedziałam, że to on. Emir.
-T-tak.
-Więc to nie pomyłka. No co? Nie pamiętasz mnie?- miałam już łzy w oczach- minął tylko rok.
-Skąd masz mój numer?- to pytanie cały czas mnie męczyło.
-Twoja przyjaciółka jest bardzo miła wiesz?- przypomniał mi o Magdzie.
-To nie jest moja przyjaciółka.-pamiętam jak krzyczała na mnie, że nie poszłam na jej ślub.
-Aa... no tak. Wolała jakiegoś kolesia od Ciebie i nie mogła się pogodzić z tym, że jej przyjaciółka nie przyszła na jej ślub bo bała się chłopaka w którym się zakochała a on chciał ją wykorzystać, ale mu się nie udało. A nie przepraszam pomyliłem się. Nadal chce.- gdy to powiedział pierwsza łza wydostała się z moich już i tak zmęczonych płaczem oczu przez sześć miesięcy.
-Zostaw mnie.- krzyknęłam płaczliwym głosem i wzrok Olgi i Michała a przede wszystkim Kuby ruszył na mnie. Kuba powoli wychodził z wody w moim kierunku.
-Nie tak łatwo kochanie. Nie zostawię Cię dopóki nie dostanę się do twoich majtek rozumiesz?- ostatnie zdanie powiedział tak groźnie, że popłakałam się do reszty. Telefon z moich rąk upadł na ręcznik przez co nie usłyszałam ostatniego zdania "A przy okazji ładny strój". Kuba już nie szedł tylko biegł. Gdy był obok. Przytulił mnie.
-To on?- Kuba wszystko wie powiedziałam mu gdy raz przyłapał mnie przed wejściem do psychologa. Był tam z kolegą, ale nie ważne. Ja tylko przytaknęłam głową i mocniej się w niego wtuliłam.
-Musimy już iść.- powiedział Kuba pomagając mi wstać z ręcznika.
-A powiecie nam co się dzieję?- spytała Olga pełna strachu. Ja się do niej uśmiechnęłam.
-Następnym razem.- to dziwne, ale Olga wydaje mi się taka bliska jakbyśmy się znały od dziecka i mogę jej wszystko powiedzieć.
-Weźmiecie nasze ręczniki?- spytał Kuba.
-Jasne nie ma sprawy.- odpowiedzieli razem. Gdy byliśmy przy ścigaczu ja na nim usiadłam, ale Kuba nie.
-Julita- złapał mnie za pod brudek, żebym na niego spojrzała- co on Ci powiedział?-spytał.
-Magda dała mu mój numer i powiedział cytuje : Wolała jakiegoś kolesia od Ciebie i nie mogła się pogodzić z tym, że jej przyjaciółka nie przyszła na jej ślub bo bała się chłopaka w którym się zakochała a on chciał ją wykorzystać, ale mu się nie udało i...-  nie chciałam dokańczać.
-I.. nie musisz się bać. Jestem z Tobą- powiedział.
-I, że się pomylił chciał powiedzieć "nadal chcę".- powiedziałam i aż się zdziwiłam, że Kuba to usłyszał i to chyba bardzo wyraźnie. Podszedł do drzewa i walnął pięścią bardzo mocno w korę. I drugi raz, trzeci i czwarty. Na piąty nie pozwoliłam i szybko do niego podeszłam złapałam go za rękę i po raz kolejny się dzisiaj w niego wtuliłam. Po kilku minutach sprawdziłam jego rękę była cała poszarpana. Spojrzałam na niego.
-To nic. Zagoi się.- uśmiechnęłam się.
-Jedziemy już?- spytałam.
-Wskakuj.- klepnął mnie w tyłek. Spojrzałam się na niego i zaczęliśmy się śmiać. Gdy jechaliśmy nie przejmowałam się niczym. Szybkość jest dla mnie oznaką wolności. Piękne uczucie. Gdy byliśmy pod moim domem zeskoczyłam ze ścigacza i oddałam kask Kubie.
-Wejdziesz?- spytałam.
-Chcesz tego?- odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Potrzebuje.- odpowiedziałam. Uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłam.
-Otwórz bramę. Wjadę do garażu.- mój tata tak polubił Kubę, że on może parkować swoim ścigaczem w garażu, żeby nikt go nie ukradną. Szybko podbiegłam do bramy wjazdowej i otworzyłam garaż, żeby po chwili go zamknąć.
-Chodź- chwyciłam go za rękę i pociągnęłam, ale ani drgnął.
-O co chodzi?- spytałam.
-Powiesz rodzicom?
-Nie chce, żeby się martwili.- powiedziałam prawdę.
-Rozumiem.- odpowiedział.
-Serio?
-Tak.- tym razem on mnie złapał za rękę i poszliśmy w kierunku salonu. Mój tata siedział na kanapie i oglądał mecz koszykówki. Jest trenerem i kocha to co robi.
-Cześć tato.- powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
-Dzień dobry panu.
-Cześć dzieciaki.- usłyszeliśmy chrząknięcie.- Przepraszam. Cześć dzieciaku i Kuba.-zaśmialiśmy się wszyscy.
-O wiele lepiej.- powiedział Kuba.
-Gdzie byliście?- spytał tata.
-Na plaży. Ile jest?- no i się zaczyna. Zawsze gdy mój  tata ogląda mecz Kuba przysiada się do niego a ja idę do mamy pomóc jej gotować.
-Hej mamo.- przywitałam się.
-No hej. I jak było?- spytała. Tak szybko jak pojawiła się moja rozmowa z Emirem tak szybko zniknęła.
-No w sumie fajnie. Spotkaliśmy kuzynkę Kuby Olgę i jej chłopaka Michała. Chłopaki byli w wodzie a ja z Olgą się opalałyśmy.- powiedziałam na jednym wdechu.
-I tak przez sześć godziny?- spytała.
-No. Dobra co Ci pomóc?
-Nakryjesz do stołu?
-Pewnie.
-A i czy Kuba zostaje na noc?- spytała.
-Taak.- usłyszałyśmy z salonu.
-Masz odpowiedź.- zaśmiałyśmy się.

-A tak w ogóle to gdzie pracujesz Kuba?- spytała moja mama.
-Jestem mechanikiem. Za wyczaj naprawiam skutery, motory i ścigacze. No bo jestem w tym najlepszy.
-A gdzie mieszkasz?- tym razem tata.
-Miałem odziedziczony dom po dziadkach, ale na osiemnastkę rodzice go zburzyli i wybudowali mi nowocześniejszy. Byłem na nich zły, ale zrobili to dla mnie.- powiedział lekko się uśmiechając.
-No tak.- powiedzieli jednocześnie. Zaśmiałam się.
-Przez chwilę poczułam się na obiedzie zapoznawczym mojego chłopaka z rodzicami.- powiedziałam, ale moim rodzicom do śmiechu nie było.
-Są tego plusy. Jak w końcu będziecie razem nie będzie potrzebny taki obiad.- powiedziała moja mama.
-Mamo.- powiedziałam.
-Ah... miłość, miłość.- mama zaczęła śpiewać zmywając naczynia.
-Pamiętasz naszą pierwszą randkę?- zapytał mój tata moją mamę.
-Powariowali. Po prostu. To nie jest normalne.- mówiłam wchodząc po schodach wiodących do mojego pokoju razem z Kubą.
-No co Ty. Twoi rodzice są fajni i do tego przepowiadają przyszłość.- powiedział kładąc się na moje dwuosobowe łóżko:



 -Jak ja kocham twoje łóżko. Jest takie wygodne.- powiedział.
-Co masz na myśli mówiąc, że przepowiadają przyszłość?- spytałam.
-Oj... przecież się w sobie zakochamy prędzej czy później. Zaufaj mi.- powiedział i położył sobie ręce pod głowę.
-Myślisz?- powiedziałam i usiadłam obok niego.
-Myślę? Kochanie ja to wiem.- powiedział i się zaśmiał.
-Ha ha bardzo śmieszne.- i uderzyłam go poduszką w głowę. Tak oto rozpętałam trzecią wojnę światową. W pewnej chwili Kuba złapał mnie z nadgarstki i położył na plecy a sam na mnie usiadł. Patrzeliśmy sobie w oczy. Pierwszy raz zauważyłam u niego taki błękit. Kiedy nasze twarze były już blisko do pokoju weszła mama. Kuba odsunął się ode mnie, ale nie zszedł.
-Widzę, że chyba moje przypuszczenia pojawią się wcześniej niż myślałam.- powiedziała ledwo nie wybuchając śmiechem.
-Przyznaje Tobie gratulacje.- powiedział Kuba do mojej mamy.
-Taa.. bardzo fajnie a teraz mamo możesz już iść.- powiedziałam.
-Tylko wiecie. Po cichutku bo tatuś śpi musi wstać o czwartej.- powiedziała.
-Mamo !- powiedziałam przykładając sobie ręce do twarzy ze wstydu.
-Postaramy się Kasiu.- walnęłam go w ramie.
-Dziękuje i dobranoc. Kocham Was.- powiedziała.
-My Ciebie też.- krzyknęliśmy bo już zamknęła drzwi.
-Na czym skończyliśmy... a no tak.- i po tym dostałam poduszką w łeb. Gdy przestaliśmy się śmiać znów spojrzeliśmy sobie w oczy. Nie wiem w którym momencie się to stało, ale się stało. Gdy moje i jego usta się złączyły coś poczułam. I to nie coś takiego zwykłego, ale coś co nawet z Emirem nie poczułam. Emir. Gdy jego imię zostało przeze mnie wypowiedziane wszystko wróciło. Zepchnęłam Kubę z siebie, szybko wstałam i zaczęłam płakać. Znowu. Gdy chciał mnie przytulić zaczęłam go bić. Złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie.
-Kuba ja nie chcę tak żyć. Chcę normalnie całować chłopaka bez tych wspomnień.
-Możesz tak żyć i udowodnię Ci to. Musimy się tylko trochę postarać.- powiedział przez co spojrzałam na niego.
-Co masz na myśli mówiąc 'musimy'?- spytałam.
-To, że ponownie się zakochasz i tym razem z wzajemnością.- powiedział a mnie zatkało.
-Kto niby będzie tym pechowcem?- spytałam na poważnie.
-Ja. I nie będę pechowcem. Gdy już się w sobie zakochamy będę najszczęśliwszym facetem na ziemi. No.- położył się na łóżku i przykrył kołdrą.- Idziemy spać.- podeszłam do łazienki bo tam miałam piżamę a dokładniej koszulkę Kuby bo kocham w niej spać. I do tego czarne damskie bokserki. Gdy położyłam się obok niego chwycił mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Wtuliłam się i powiedziałam:
-Dobranoc.
-Dobranoc kochanie.- pocałował mnie w czoło i tak zasnęliśmy.